Łukasz Linowski, GRZYWNO - zapomniana historia włocławskiego osiedla
 

O KSIĄŻCE NEWERLEGO ~ Grzywno - Kozłowo znalazło swoje miejsce w literaturze ze współczesnego punktu widzenia dyskusyjnej - w powieści Igora Newerlego „Pamiątka z Celulozy”. Przez wiele lat była ona lekturą obowiązkową, uznano ją również za klasyczny przykład socrealizmu w literaturze polskiej - wszak wydanie książkowe powieści ukazało się w 1952 roku, czyli w apogeum stalinizmu w Polsce. Bardziej nadgorliwi zakwalifikowali ją nawet do grupy „tandetnych produkcyjniaków” minionego ustroju, które najlepiej wyrzucić na śmietnik. Uważniejsza lektura powieści wzbudza jednak kontrowersje i nie pozwala - przynajmniej w mniemaniu autora strony - na tak jednoznacznie negatywną ocenę.

Nie jest to miejsce na analizowanie kwestii spójności „Pamiątki z Celulozy” z prawdą historyczną - można by o tym napisać pokaźny, krytyczny artykuł, wskazując wiele rozbieżności i zgodności zarazem. W kontekście prezentowanej witryny warto zwrócić uwagę na obraz Grzywna - miejsca licznych wydarzeń przedstawionych w powieści. Opisy można podzielić na dwie wyraźne części. Pierwsze z nich prezentują osiedle w okresie początkowego rozwoju, w drugiej połowie lat 20. XX wieku. Opisy kolejnych odnoszą się do osiedla w okresie jego nielegalnego funkcjonowania w I połowie lat 30. XX wieku.

Główny bohater książki, Szczęsny „Bida”, większość swojego książkowego żywota spędził we Włocławku, dokąd z ojcem przywędrował ze wsi. W 1927 roku zamieszkali na Kozłowie, gdyż bezrobotnym, biednym i bezdomnym ówczesny Włocławek innych miejsc zamieszkania nie oferował, no może tylko opuszczone budynki fabryczne, w których koczowisko bezdomnych nazywano „Wesołym Miasteczkiem”. Opisy przedmieścia z tego okresu zawierają wiele elementów zgodnych z rzeczywistością. Przede wszystkim autor konsekwentnie nazywa osiedle Kozłowem. Dokładnie również oddał jego lokalizację przy Alejach Chopina, nad zarastającym jeziorkiem Żabi Skrzek

Przy tej okazji Newerly zaprezentował galerię różnych bohaterów. Jedni z nich są pełnokrwistymi postaciami historycznymi, jak na przykład Feliks Kozłowski, kolejni zaś mają fikcyjne nazwiska, ale można wskazać ich wyraźne pierwowzory. Do ostatnich można zaliczyć dwóch Sosonowskich - za inspirację autorowi posłużyli Władysław Snopkowski, zarządca Grzywna i sklepikarz oraz Stanisław Snopkowski, znany w przedwojennym Włocławku złodziej i bandyta. W tym momencie nie sposób nie zadać pytania, dlaczego wśród bohaterów „Pamiątki z Celulozy” nie pojawił się nikt chociaż trochę przypominający największego komunistę Grzywna, czyli Józefa Maciejewskiego?

Zobrazowana w książce społeczność przedmieścia wydaje się również mieć wiele wspólnego z rzeczywistością. Na pewno mieszkali na Grzywnie porządni, pracujący ludzie, jak spora część „partii” strugaczy z Celulozy. Ale obok nich żyli złodzieje i kombinatorzy, którzy nie hańbili się uczciwą, ciężką pracą - słowem margines społeczny, w powieści określany „skoczkami”. Za fikcję natomiast należy uznać pojawianie się wśród mieszkańców Kozłowa krawca żydowskiego Lubarta z rodziną. Przywołana sytuacja nie mogła mieć miejsca. Wszyscy świadkowie jasno zaprzeczali temu, by na Grzywnie mieszkały rodziny żydowskie, nawet na krótki czas. Milczą również w tej kwestii źródła pisane.

Realistycznie zostały oddane warunki życia ludzi, szczególnie różne formy budownictwa mieszkaniowego. Kozłowo stanowiły więc nędzne ziemianki, w powieści zwane „arkami”, ładniejsze domy jak ten, który zbudowali Szczęsny razem z ojcem, wreszcie porządny, murowany dom jednego z głównych bohaterów powieści - Korbala. W książce można również znaleźć opisy znanych z rzeczywistości sposobów budowania domków. Szczególną uwagę zwraca domek rodziny Szczęsnego, którego budulec w większości stanowiły odpady z fabryk fajansu, określane w powieści „czerepami”.

Przeciwieństwem przywołanych opisów jest obraz Grzywna z lat 30. XX wieku, który oddaje osiedle jako wstrętne, odpychające i pełne kontrastów zbiorowisko slumsów. Obok murowanego i bogatego domu ze sklepem Korbala z ziemi ledwo wyglądają dachy ziemianek. Mieszkają w nich najubożsi, którzy znaleźli się chyba na dnie ówczesnego Włocławka - nędza, którą nawet sąsiedzi określają mianem „dziadoków”. Wśród mieszkańców jedni piją na umór, a drudzy bezgranicznie oddają się uciechom z dziewczynami z pół złotego w tajemniczym „Rajdołku” - może w jakimś miejscowym, zakonspirowanym burdelu, a może z dziewczynami w trzecim, najnędzniejszym baraku nad Jeziorem Grzywno? Pozostając w okolicach Jeziora nie sposób nie zauważyć jaszczurek - dzieci pełzających, na pół sparaliżowanych z powodu głodu i chorób. Gdy wygrzeją się na słońcu nad zacisznymi brzegami Jeziora, muszą wrócić do swych domów, tuż nad cuchnący od spływających nieczystości Żabi Skrzek. Postrachem przedmieścia jest niejaka Justka Przytupa, która bije, gdzie popadnie. Wszyscy mają jednak dla niej dużą wyrozumiałość, w końcu wyszła z zakładu dla psychicznie chorych.

Nie dziwi zatem fakt, że w 1936 roku, kiedy nie żył już ojciec Szczęsnego, a jego dzieci zaczęły się usamodzielniać, żadne z nich nie miało szczególnej ochoty mieszkać na Grzywnie. Jak rzekła siostra Szczęsnego, każdy, kto budził się nad Żabim Skrzekiem i kto już tego nie robi, nigdy nie da się tam z powrotem zepchnąć. Szczęsny może i by się dał, ale po uczestnictwie w strajku robotniczym musiał znikać z Włocławka i postanowił wyjechać do Hiszpanii, by tam walczyć z faszystami.

Próbując ustosunkować się do wyżej przywołanych opisów Grzywna w połowie lat 30. XX wieku należy stwierdzić, że zostały w nich uwypuklone, wręcz przejaskrawione negatywne wątki z życia osiedla. Na przykład „jaszczurki” wydają się być wytworem fantazji autora, gdyż żadne źródła nie wspominają o ich istnieniu, a świadkowie nawet zaprzeczali, by dzieci aż tak chore żyły na Grzywnie. Warto również wspomnieć, że kiedy w latach 70. XX wieku prowadzono śledztwo w sprawie pacyfikacji przedmieścia, prokurator Edmund Pyszczyński pozwolił świadkom opowiadać o Kozłowie wszystko, co uznali za ważne. Świadkowie nieraz podkreślali, że nędza i kontrasty na Grzywnie oczywiście były, ale nie aż tak widoczne i drastyczne, jak podał to Newerly w odniesieniu do lat 30. XX wieku.

Warto zwrócić uwagę na pracę, którą Newerly poświęcił na zebranie materiałów do „Pamiątki z Celulozy”. Należy zaznaczyć, że autor nie napisał swej powieści z głowy, tylko wcześniej dokonał wnikliwego przeglądu materiałów źródłowych i zebrał relacje od wielu świadków, w tym podobno nawet od samego Feliksa Kozłowskiego, którego na przełomie lat 40. i 50 XX wieku odnalazł we Włocławku. W mieście, również wśród robotników Celulozy, Newerly przebywał prawie rok. W efekcie, wiele wydarzeń mających miejsce w międzywojennym Włocławku znalazło się potem na kartach powieści. Niestety, manierą Newerlego było ich częste wplecenie w akcję powieści w sposób niebezpośredni, tylko zakamuflowany, a nawet lekko zmodyfikowany. Stąd miejscami trudno dziś dokładnie określić fragmenty książki, w których autor pozwolił sobie na fikcję, a w których „schował” prawdziwe fakty zasłyszane od świadków. Na przykład w kwestii początków Grzywna Newerly jasno zajmuje stanowisko, że pierwszy mieszkaniec osiedla, czyli Kozłowski wprowadził się tam w roku 1924 lub 1925. Nieważne zresztą, w którym dokładnie, ważne, że nie w 1923, jak można próbować wskazać początek dziejów osiedla na podstawie niektórych informacji źródłowych. Może Kozłowski, którego odnalazł Newerly podał mu właśnie takie fakty ze swego życia i właśnie taka była prawda? Tego nie uda się już chyba nigdy ustalić.

Należy zaznaczyć, że cel powstania „Pamiątki z Celulozy” był jasny - pokazanie, że w Polsce międzywojennej istniał ruch komunistyczny, ponadto przedstawienie jego nędznych warunków materialnych i bytowych robotników. Zbyt wiele Newerly w tej kwestii wysilać się nie musiał. W międzywojennym Włocławku ruch komunistyczny istniał, osiedle robotnicze Grzywno z całą swoją nędzą również. Fikcją wydają się być opisy masakry robotników w 1936 roku na ulicy Królewieckiej, nadużyciem akcentowanie wpływów komunistycznych w Celulozie, która przed wojną pozostawała bastionem chrześcijańskiej demokracji.

W kwestii Grzywna, mimo że powieść przedstawia jego subiektywny obraz, przybliżonych zostało wiele elementów z jego dziejów, którym prawdy historycznej odmówić nie można. Może fakt ten skłoni niektórych do głębszego zastanowienia, czy „Pamiątkę z Celulozy”, tego „sfałszowanego produkcyjniaka” doby socrealizmu, jak przyjęło się mówić i pisać, na pewno można tylko wyrzucić na śmietnik.

 

poprzednia strona (Miejsca pamięci - Inne inicjatywy) następna strona (O filmach Kawalerowicza)
strona tytułowa spis treści o stronie wstęp
z dziejów okolicy powstanie i rozwój osiedla pacyfikacja przedmieścia miejsca pamięci

Wszelkie prawa zastrzeżone ∼ Kontakt ∼ lukanus.poczta@gmail.com ∼ www.lukanus.eu