Łukasz Linowski, GRZYWNO - zapomniana historia włocławskiego osiedla
 

SYTUACJA MIESZKANIOWA OSIEDLA ~ Do 1927 roku Kozłowo rozbudowywało się pod kontrolą władz miasta, a domy powstawały w oparciu o plan sytuacyjny, jakby odpowiednik dzi­siejszego planu zagospodarowania przestrzennego. Budynki biedoty oczywiście pozostawiały wiele do życzenia, w szczególności jeżeli chodzi o ich jakość i wygląd. Powstawały jednak na wyznaczonych działkach i w określonym porządku. Zmianę przyniósł rok 1927, kiedy władze miasta zaprzestały wy­dawania zgody na rozbudowę Grzywna. Zakazy nie zniechęciły zainteresowanych do zajmowania pla­ców. Natomiast często skutkowały samowolą budowlaną, która powtarzała się właściwie przez całe lata 30. XX wieku.

Osiedleńcy stawiali więc domy chaotycznie, często na pierwszym lepszym wolnym placu. Nierzadko czynili to w pośpiechu, aby budowy nie zauważyła policja, a urzędnicy stanęli przed faktami dokona­nymi. Dzierżawcy większych działek dzielili je i po zainkasowaniu opłaty pozwalali do­stawiać domki. Zabudowa stawała się coraz bardziej zwarta, bieda-domy zaczęły coraz bardziej do siebie przylegać. Jeden ze świadków po latach wspominał, że były na Grzywnie takie miejsca, w któ­rych budynki stały „przylepione do siebie jak gniazda”. Miejscami wciąż można było spotkać ziemian­ki.

Różnorodność w kształtach szła w parze z różnymi materiałami służącymi do budowy bieda-domków. Dużą część stanowiły mieszkania postawione z najprostszego i najłatwiej dostępnego budulca, czyli drewna. Występowały również lepianki, w których budowniczy potrafili połączyć w jedną całość drewno, odpady budowlane, kamienie, wybrakowaną cegłę, pustaki, słomę. Zazwyczaj robili to przy użyciu gliny.

Dużą „popularnością” wśród mieszkańców Grzywna cieszyły się odrzuty z fabryki fajansu, które zbierali na wysypiskach. Popsute formy, które były używane do wypalania talerzy, zakład wy­rzucał na specjalny plac przy ulicy Kościuszki. Podobne odpady w II połowie lat 20. XX wieku można było znaleźć niedaleko Kozłowa, na nieużytkach w rejonie ulic Aleje Chopina, Leśna i Sportowa. Wła­dze miasta, planując tam inwestycje budowlane, prowadziły niwelację terenu. Nierówności i doły zasy­pywały odpadami przemysłowymi lub po prostu śmieciami. Jak się okazuje, opisane resztki mogły jeszcze posłużyć za budulec bieda-domów.

Obok lepianek często powstawały budy i szałasy sklecone z desek, sprawiające wrażenie brzydkich i ledwo stojących. Pojawiały się też rodziny koczujące z dobytkiem pod gołym niebem, nieraz pod drze­wami przy pobliskim lesie. Niektórzy rozpościerali istne namioty, rozwieszając koce między meblami.

Zrozumiałe jest, że znaczna część opisanego zasobu mieszkaniowego była wadliwa pod kątem wykoń­czenia, funkcjonalności oraz wyposażenia. Były to raczej konstrukcje nieszczelne, cechował je więc znaczny ubytek ciepła. Musiało to być dokuczliwe w sezonie jesienno-zimowym, zwłaszcza jeśli weź­mie się pod uwagę podmokłość terenu na Grzywnie i położenie w sąsiedztwie akwenów wodnych. In­stalacje typu piece, kuchenki służyły jednocześnie ogrzaniu izb i przyrządzaniu posiłków. Okna często dawały mało światła. Zdarzało się, że w bieda-domach nie było podłóg, ich funkcję spełniało klepisko. Wydzielenie odrębnego miejsca pełniącego funkcję łaźni i toalety nie zawsze było możliwe. Ze­wnętrzne wychodki, tzw. „sławojki” instalowały się na Kozłowie powoli.

Co ciekawe, mieszkańcy osiedla przez cały czas respektowali przepis nakazujący ogradzanie i oznacza­nie posesji. Zazwyczaj okalał je płot, czasem porządniejszy, czasem lichy, przypominający o granicy działki. Tak wydzielone posesje otrzymywały od urzędników adresy, a właściwie nu­mery, gdyż wszyst­kie domy na terenie przedmieścia miały adres Grzywno plus numer.

Pośród zabudowań opisanej enklawy biedy wyróżniały się domy murowane, postawione porządnie i zgodnie z zasadami budowlanymi. W 1935 roku urząd miasta doliczył się 60 tego typu budynków, a wszystkich domostw na Grzywnie było wówczas około 350.

Zdecydowana większość zabudowy przedmieścia była niska. Piętrowe domy należały do rzadkości, a poddasze w nich pełniło bardziej rolę gospodarczą, aniżeli mieszkalną. Domy były małe, zarówno pod kątem powierzchni jak i wewnętrznej przestrzeni. W 1931 roku 214 budynków składało się z jednej izby, zaś 61 z 2 izb. Wynika z tego, że zasoby mieszkaniowe przedmieścia w 1931 roku stanowiło 336 izb, w których przebywało 1668 osób. Zestawienie danych pozwala stwierdzić, że na jedną izbę przy­padało średnio 5 osób. Omawiany wskaźnik przyjmował niekorzystną wartość w porównaniu z całym Włocławkiem. Tutaj w 1931 roku jedną izbę zajmowały średnio nieco ponad 2 osoby. Przeludnienie mieszkań Grzywna było więc dużym problemem już na początku lat 30. XX wieku. Zjawisko to z pew­nością utrzymywało się do końca dziejów przedmieścia.

Należy odnotować, że przez kilkanaście lat zabudowa osiedla zmieniała się, miała swoje lepsze i gorsze okresy. Najtrudniejszy przypadł zapewne na lata tzw. wielkiego kryzysu go­spodarczego (1929-1933). Sprawdzała się wówczas prawidłowość, że biedniejsi ubożeli jeszcze bar­dziej oraz jeszcze szybciej. Stąd i w substancji mieszkaniowej Kozłowa przeważały zabudowania gor­sze jakościowo, wręcz prymitywne. Część z nich nie przetrwała próby czasu i po niedługim użytkowaniu znikała z powierzchni ziemi.

Pokryzysowa poprawa koniunktury pociągała za sobą powolny, ale jednak widoczny wzrost zamożności społeczeństwa. I na Grzywnie przejawiał się on inwestowaniem w bieda-domy, porządniejszym mate­riałem budowlanym, lepszym wykończeniem budynków. Bezdyskusyjnie więc osiedle z końca lat 30. XX wieku nie było tym samym osiedlem jak 10 lat wcześniej. Niezmiennie jednak Kozłowo pozosta­wało enklawą ludzi ubogich i przedmieściem kontrastów.


poprzednia strona (Oblicze polityczne przedmieścia) następna strona (Warunki życia codziennego)
strona tytułowa spis treści o stronie wstęp
z dziejów okolicy pacyfikacja przedmieścia miejsca pamięci o „Pamiątce z Celulozy”